wtorek, 2 marca 2010

ruins... in reverse.

To zabawne jak los potrafi robić sobie okrutne żarty z ludzi. Jeśli miałbym porównać sytuację z wczoraj do sytuacji z dzisiaj to jak zestawić ze sobą syberyjskie mrozy do tętniącej zielenią wiosny. Otóż duża część wczorajszej notki zwyczajnie zdezaktualizowała się na skutek pewnego telefonu, który dostałem dziś w porze poobiedniej.

Zadzwonił potencjalny przyszły pracodawca, który zauważył moje ogłoszenie na lokalnym portalu. Co ciekawe, rozmowy zażyczył sobie jeszcze tego samego dnia. Musiałem się śpieszyć by dotrzeć jakoś do miejscowości oddalonej od mojego miejsca zamieszkania o jakieś 10 km. Całe szczęście ojciec był na miejscu i podwiózł gdzie trzeba.

Rozmowa była dość długa i, jak się okazało, szczęśliwa dla mnie bo udało mi się przekonać szefostwo do siebie. Na tyle, że robote zaczynam od jutra. Będe poruszał się w obcym dla mnie wcześniej obszarze jakim jest spedycja/transport po Polsce/Europie. Ode mnie będzie zależało dużo, ale nie boję się. Jestem zdeterminowany by pokazać że szefostwo słusznie dało mi kredyt zaufania.

Z mniej przyziemnych rzeczy, chciałbym tez nawiązać do "miłosnej" części poprzedniej notki. Założyłem sobie dzisiaj konto na jednym z randkowych portali (już mniejsza o to którym). W kwestii internetowego randkowania byłem i jestem sceptyczny, ale postanowiłem poddać się małemu eksperymentowi. Przy obserwacji różnych ludzi, nie miałem pojęcia czy mam się bać, płakać czy też może załamać ręce. Sam eksperyment polega na pójściu "z prądem rzeki". W swojej profilowej autokreacji byłem jak najbardziej szczery i prawdziwy. Jak pisałem wcześniej, ludzie przybierają przeróżne maski (mniej lub bardziej, ale jednak), przez co chciałbym zachować zasadę "ograniczonego zaufania" w razie ewentualnego "przypadkowego" zawrócenia komuś we łbie. I vice versa. Wiem, ze to troche okrutne wrzucać ludzi do jednego wora, ale nie mogłem się oprzeć. Zresztą, kto wie. Może następny wpis zaczę dokładnie tak samo jak ten?

2 komentarze:

Unknown pisze...

Ogromnie się cieszę, że znalazłeś pracę. Może to się wydać dziwne, bo znam Cię tylko z neta, ale to był bardzo pozytywny aspekt mojego dnia, poprawił mi nawet humor! Życzę powodzenia w pracy, szybkiej kariery no i długiej przede wszystkim, oraz dobrze wypłacalnej ;-) Co do serwisu randkowego, no cóż, osobiście zawsze źle mi się to kojarzyło, tak jest i teraz, mam nadzieję, że przyjdzie czas na szczęśliwe rozwiązanie nie tylko zawodowego aspektu Twego życia :)

Mikołaj pisze...

Hmmm... W pracy życzę powodzenia, a co do portali randkowych... Miałem kiedyś na jednym konto, ale to było dawno temu i z ciekawości. Chociaż mój najprzyjemniejszy związek powstał dzięki forum internetowemu, co jest ciekawą sprawą i może nawet jakimś pozytywnym przykładem :)